Na wstępie pragnę ostrzec wszystkich, którzy boją się ciemności, bo będzie tu sporo jej zdjęć, a dokładnie dwa deastyczne. Zainspirowała mnie nocna wojaż.

Nocne eskapady mają to do siebie, że odbywają się w nocy. Jak nie ma świateł, to jest ciemność i właśnie o tej ciemności jest dzisiejszy wywód. Trafiłam na fajne hustawki. Dopiero podczas bujania się dostrzegłam, jak łatwe jest otoczenie ofiary w tym środowisku i zerżnięcie nożami. Na domiar złego Anke usłyszała bitkę. Na szczęście Dobosz posiadał latarkę. W dzień na pewno nie wyglądałoby to ani trochę złowrogo.

Kilka razy miałam serce w przełyki. Nie życzę Wam takich cierpień.
Pozdrawiam wszystkich i żadnych,
Frytek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz